31.01.2016

[RECENZJA] "Kołysanka" - Sarah Dessen

Remy zawsze wybiera idealny moment, żeby zerwać z chłopakiem: między początkowym romantycznym uniesieniem a przed wystąpieniem pierwszych oznak zaangażowania. Nauczyła się tego od matki pisarki, która miała czterech mężów i właśnie szykuje się do ślubu po raz piąty. Dlaczego więc porzucenie Dextera sprawia Remy tyle kłopotów? Powinna natychmiast rozstać się z kimś tak beznadziejnym – niezorganizowanym i porywczym, a do tego, niestety, muzykiem. Muzykiem był także jej ojciec. Napisał dla niej piosenkę, bardzo popularną, ale zniknął z jej życia, zanim zdążyła go poznać.


            
Tytuł: Kołysanka
Autor: Sarah Dessen
Wydawnictwo: Harper Collins
Liczba stron: 304



To jedna z tych powieści, które intrygują opisem, a gdy rozpoczyna się czytanie, to człowiek planuje sobie, że w jeden dzień przeczyta tyle stron, w drugi dzień dokończy. Czasem jednak wszelkie plany biorą w łeb, bo książkę pochłania się dosłownie na raz. To trzecia powieść od Wydawnictwa Harper Collins, którą otrzymałam do recenzji, i trzecia, która całkowicie wyłączyła mnie z rzeczywistości na jakiś czas...

Sarah Dessen urodziła się 6 czerwca 1970 roku. Mieszka w Chapel Hill w Karolinie Północnej. Jest mężatką i matką jedynej córki o imieniu Sasha. Zadebiutowała w 1996 roku książką "To Lato". Do dnia dzisiejszego wydała trzynaście powieści.  

Remy rozpoczyna ostatnie wakacje przed pójściem na studia. Ona i jej przyjaciółki chcą się bawić i szaleć zanim każda pójdzie w swoją stronę. Remy, działając za pomocą swojego schematu, rozstaje się z Jonathanem i niemal w tym samym czasie, w najbardziej banalnych okolicznościach poznaje Dextera. Dziewczyna nie planuje się wiązać na długo, nie planuje opowiedzieć mu o tym, że jest adresatką popularnej "Kołysanki", którą znają wszyscy, a która została dla niej napisana przez ojca, choć go nigdy nie poznała. Remy planuje za to piąty ślub swojej matki. Wydaje jej się, że nad wszystkim panuje, lecz Dexter nie odpuszcza, a jej zlodowaciałe serce stopniowo zaczyna się roztapiać...


Główna bohaterka "Kołysanki" to jedna z tych nielicznych bohaterek, które polubiłam od samego początku. Dziewczyna miała swoje zdanie, starała się podchodzić chłodno do życia i właściwie drwiła sobie z miłości. Radziła sobie świetnie z wspomnieniem ojca żyjącym tylko w piosence, z kolejnymi ślubami matki, z kolejnymi rozstaniami. Najważniejsze jednak było dla mnie to, że nie starała się idealizować siebie. Doskonale wiedziała, jakie błędy popełniała w przeszłości i zdawała sobie sprawę z ich wagi. Urzekła mnie jej siła, bo przypuszczam, że niewiele młodych dziewczyn potrafiłoby udźwignąć tyle, ile ona. 
Dexter był tak samo nieidealny jak Remy, choć pod względem charakteru zupełnie inny. Ona - pedantka. On - bałaganiarz. Ona - stateczna. On - roztrzepany. Do tego był muzykiem, a Remy nie chciała spotykać się z muzykami. Dexter całkowicie przełamywał schemat bożyszcza nastolatek, który wychodzi na scenę, a wszystkie dziewczyny mdleją. On był chudy, niezdarny, dziecinny, wiecznie niezorganizowany, a ponad wszystko po prostu uroczy. Od pierwszego spotkania wzbudził moją sympatię, bo był trochę dziwny, ale w tym dziwactwie była jakaś metoda. 
Widzisz, nie warto płynąć pod prąd, kiedy w twoim życiu ciągle pojawiają się i znikają jacyś ludzie. Z czasem się wyluzowujesz, bo musisz. Na pewno wiesz, o czym mówię.
Całym tłem powieści była tytułowa "Kołysanka". Choć nie stanowiła (na szczęście!) ośrodka zwalniającego topornie akcję w książce, to jednak była w tle ciągle obecna i okazywała się wyjaśnieniem wielu sytuacji, zdarzeń, czy zachowań Remy. Autorka nie bawiła się w łzawe i przesadzone nawracanie do smutnej przeszłości bohaterki co dwie strony. Metodycznie wplatała wyjaśnienia wydarzeń przeszłych między aktualne losy Remy, co sprawiało, że książka była bardzo absorbująca i niesamowicie trafiająca do serca. Początkowo planowałam tę powieść na dwa dni, ale gdy do niej zasiadłam, gdy poznałam Remy, jej szalone przyjaciółki, Dextera i cały zespół, to całkowicie zapomniałam o otaczającej rzeczywistości i pozwoliłam pochłonąć się temu, jak główna bohaterka zaczęła się zmieniać z opancerzonej młodej wojowniczki w dziewczynę świadomą tego, że ma serce. Jedynym, co mnie rozczarowało, to zakończenie. Pozostawiło pewien niedosyt, którego nie mogłam przełknąć. 
Książka bardzo, ale to bardzo mi się podobała. Przeczytałam ją dosłownie na raz, nie potrafiłam się oderwać, czułam przyspieszone bicie serca przy każdym spotkaniu Remy i Dextera, pokochałam bohaterów tej powieści i uświadomiłam sobie, że ta historia zawiera w sobie wiele ważnych treści z których każdy mógłby wybrać coś dla siebie. To naprawdę dobra historia o młodej i silnej dziewczynie, której mur rozsypuje się w zetknięciu z prawdziwą miłością. Nie obawiajcie się, wątek miłosny jest subtelny, delikatny i nawet w jednym najmniejszym stopniu nie przesłodzony. Było zabawnie, smutno, uroczo, prawdziwie. Polecam tę powieść każdej dziewczynie i kobiecie, bo jest niesamowita i bardzo wciąga. Kolejna książka z Wydawnictwa Harper Collins okazała się naprawdę wspaniała.


- Czekaj, czekaj. - Odsunął ode mnie torebkę, żebym nie mogła po nią sięgnąć. - Co to takiego?
- Coś, co kupiłam dla siebie - odparłam krótko.
Był zbyt wysoki, żebym zdołała wyrwać mu torebkę.
- To sekret?
- Tak.
- Naprawdę?
- Tak. 
Potrząsnął torbą, uważnie nasłuchując.
- Nie brzmi jak sekret - oznajmił.
- A jak brzmi sekret? - zapytałam. Idiota. - Dawaj.
- Jak tampony. - Ponownie potrząsnął. - A to nie grzechocze jak tampony.





Za kolejną wspaniałą książkę dziękuję Wydawnictwu Harper Collins.



Cześć. :) Do recenzji takiej książki aż chce się posłuchać "Kołysanki" Patrycji Markowskiej i Grzegorza Markowskiego, prawda? :) Jak zawsze proszę, dajcie mi znać co myślicie o książce i recenzji, a także czy udało mi się Was chociaż trochę zainteresować? :) Pozdrawiam i całusy! :*

9 komentarzy:

  1. Podchodziłam do tej książki z dystansem, ale może spróbuję przeczytać po tak pozytywnej recenzji. ;)

    Pozdrawiam,
    czytanienaszymzyciem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że zainteresowałaś! Przynajmniej mnie. Naczytałam się już sporo recenzji na jej temat i jestem jej wyjątkowo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Totalnie nie w moim stylu. Wiem, że nie tylko ty ją chwalisz, ale raczej wolę literaturę innego pokroju.
    Buziaki!
    www.filigranoowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba właśnie czegoś takiego ostatnio szukam - rozterki młodej dziewczyny na tle rodzinno-miłosnym odpowiednio wyważone i nie przesadzone. Wydaje się, że to dobra lektura na rozluźnienie więc chętnie spróbuję :)
    Zapraszam do mnie,
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. No i następna pozytywną recenzja! W ciągu ostatnich dwóch dni przeczytałam ich dość sporo i chyba nie pozostało mi nic innego, jak tylko znaleźć gdzieś swój egzemplarz tego cudeńka ^^

    zaczarowana-me.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Mogę się tylko podpisać pod tym co napisałaś :D, ponieważ mam w stosunku do Kołysanki dokładnie takie same odczucia ;).

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam już tę książkę w zapowiedziach, całkowicie nie wzbudziła mojego zainteresowania, może jednak pomyliłam się co do niej. Może warto jeszcze dać jej szansę?
    Pozdrawiam Justyna z książko miłości moja

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka zbiera dobre recenzje. Mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja niestety bardzo rozczarowałam się tą książką. Według mnie to jedna z gorszych młodzieżówek jakie miałam ostatnio okazję czytać. Nudna fabuła, nijakie postacie i brak psychologicznej głębi. Ale dobrze, że chociaż Tobie się podobało.

    OdpowiedzUsuń