12.12.2015

[RECENZJA] "Uwikłani: Pokusa" - Laurelin Paige


Alayna jest pewna, że nic nie jest w stanie zakłócić jej doskonałego planu. Nie przewidziała jednak, że na jej drodze, w najmniej oczekiwanym momencie, stanie diabelnie przystojny miliarder. Hudson Pierce - nowy właściciel klubu nocnego, w którym pracuje Alayna - zawładnie sercem kobiety do tego stopnia, że nie będzie potrafiła oprzeć się wszechogarniającemu pożądaniu. Wkrótce Hudson składa Alaynie propozycję nie do odrzucenia. Czy kobieta ulegnie zmysłowemu uczuciu, budząc głęboko skrywane grzechy przeszłości? Czy mroczna przeszłość kochanków przeszkodzi im w walce o wspólną przyszłość? 


Tytuł: Uwikłani: Pokusa
Autor: Laurelin Paige
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 355



Laurelin Paige jest jedną z najpoczytniejszych zagranicznych pisarek, które tworzą literaturę erotyczną i romanse. Należy do międzynarodowego stowarzyszenia Mensa. Prywatnie jest wielką fanką "Gry o Tron", "Mad Men" oraz "The Walking Dead", uwielbia śpiewać, a gdy ma więcej wolnego czasu, to oddaje się rozmyślaniom o Adamie Levinie.

Mimo, że przeczytałam już wiele książek z nurtu literatury erotycznej, to jednak nadal tkwi we mnie ciekawość i zainteresowanie nowymi pozycjami, które pojawiają się na półkach księgarń. Wiadomo, że obecnie panuje przesyt na rynku wydawniczym, a jednak coś sprawia, że jedne pozycje wydają się ciekawsze od innych. Tak też było z "Pokusą". Wiedziałam, że chcę przeczytać tę powieść. Opis od razu zasugerował schemat, ale okładka i ta niesamowita erotyka bijąca od niej sprawiły, że bez zastanowienia sięgnęłam po tę powieść! 

Alayna, przez wszystkich nazywana Laynie, pracuje w nocnym klubie jako barmanka. Radzi sobie świetnie, ukończyła studia z genialnymi wynikami, ale nie czuje potrzeby podjęcia poważniejszej pracy. Pewnego dnia do klubu przychodzi bardzo elegancki, magnetyczny mężczyzna. Po pierwszym spotkaniu, które przyprawia Laynie o zawrót głowy, dochodzi do kolejnego - dokładnie w momencie, gdy kobieta poznaje swojego nowego szefa. Przystojny i bogaty Hudson składa Alaynie dość osobliwą propozycję, jednocześnie nie pozostawiając jej zbyt wielu możliwości odmówienia mu...

Elektryzująca... Hipnotyzująca... Fascynująca...


Książka zainteresowała mnie od samego początku. Autorka ruszyła z akcją od razu, oszczędziła sobie nudnych i nic nie wnoszących opisów, jej styl okazał się lekki. Strony zaczęły umykać mi w ekspresowym tempie, ale mimo wszystko, przez pierwsze pięćdziesiąt stron zastanawiałam się, gdzie jest ta głoszona wszem i wobec inteligencja głównej bohaterki. Zrodziły się we mnie uzasadnione obawy, że Alayna będzie mnie po prostu ze strony na stronę drażnić coraz bardziej. Ten brak rzeczonej inteligencji na pierwszych pięćdziesięciu stronach był tym wyraźniejszy, że Hudson okazał się tak niesamowicie magnetycznym i pociągającym facetem! Już zaczęłam czerpać uspokajające wdechy, aż nagle dostrzegłam, że Hudson zaczyna mieć na Laynie naprawdę dobry wpływ! Rzeczywiście, zaczęła zachowywać się normalniej, nie gadała głupot, odnajdywała się dobrze w otaczającej ją zmysłowości, potrafiła radzić sobie z Hudsonem. Udało mi się polubić Laynie, która wypadła bez porównania lepiej od znanej wszystkim Any Steele. A Hudson Pierce? Co to za niesamowity facet! Uważam, że niesłusznym jest porównywać "Pokusę" do "Greya", bo różnic jest zbyt wiele. Tak naprawdę te dwie trylogie łączy tylko to, że obie są trylogiami erotycznymi i że przedstawiają związek między zwykłą dziewczyną, a bardzo bogatym mężczyzną. Jednak o ile w "Greyu" potencjalny "styl" autorki woła o pomstę do nieba, o tyle Laurelin Paige naprawdę pisze dobrze, pisze ładnie, a jej styl jest po prostu zgrabny. Same sceny seksu są diametralnie inne. W "Pokusie" nie ma brutalności i zabawy w BDSM. Tu rządzi sensualność, ważną rolę odgrywają zmysły i doznania. Nie chodzi tylko o to, by się zabawić. Hudson Pierce nie jest pozerem, który myśli tylko swoim przyrodzeniem. To człowiek, który dużo pracuje, zna doskonale wszystkie swoje przywary i jest świadomy tego, że musi nad sobą pracować. Przede wszystkim, mimo błędów z przeszłości, on naprawdę szanuje Laynie, czego o Christianie Greyu jednak powiedzieć nie można. To jest powieść o pożądaniu, pragnieniach i mrocznych sekretach, ale istnieje tu też wiele innych istotnych kwestii. Tak naprawdę w tej książce to nie seks jest najważniejszy, tylko ludzie. 

Krzywdziłam ludzi. Raniłam ich. Głęboko. Ale to było kiedyś. Nieidealna przeszłość, pamiętasz? Tyle, że ona wcale nie determinuje naszej przyszłości. Ani nie definiuje nas tu i teraz.

Uważam, że "Pokusa" jest bardzo dobrą propozycją dla wszystkich osób, które lubią literaturę erotyczną. Mimo, że zarys fabuły opiera się na znanym wszystkim schemacie, to przy bliższym poznaniu historia zyskuje swój własny charakter i unikatowość. Autorka pisze bardzo lekko, ale potrafi oddać odpowiednie emocje w sposób, który nie przyprawia o odruch wymiotny. Tę książkę oceniam na mocne 8/10, bo naprawdę spędziłam dobry czas przy tej lekturze, nie rozczarowałam się, doszukałam się wielu zalet i wiem, że z pewnością będę kontynuować przygodę z Laynie i cudownym Hudsonem, który swoją drogą niesamowicie mnie w sobie rozkochał! Polecam! Świetna pozycja dla kobiet. 




Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiece.


Hej, hej. :) Czy słyszeliście już o "Pokusie"? A może czytaliście? Jeśli tak, to jakie były Wasze wrażenia? A osoby, które nie czytały, chciałyby to zrobić? Czujecie się zainteresowani? Dajcie mi znać w komentarzach. <3 :) Całusy! :*

5 komentarzy:

  1. Lubie czasami sięgnąć po taką tematykę. O "Pokusie" już co nieco słyszałam i były to naprawdę pozytywne rzeczy. Na pewno zastanowię się nad lekturą tej powieści. Pozdrawiam.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze powiedziawszy, jak przeczytałam pierwsze zdanie opisu to przerwałam... To już było, prawda? Tego typu powieści: tak, schematyczność: nie. Może kiedyś, jak się zagłębię w fabułę...

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem tak: gdyby nie Twoja recenzja, zapomniałabym o tej książce w następnej sekundzie po przeczytaniu opisu, który mnie osobiście odrzucił. Faktycznie zapachniało schematem, ale już nawet nie o to chodzi - po Greyu i pierwszej części Crossa jakoś tak zraziłam się do literatury erotycznej. Kocham romanse i tak dalej, ale takie typowe erotyki poszły u mnie w odstawkę. Z "Pokusą" postąpiłabym identycznie, jednak Twoja opinia sprawiła, że zaczęłam się tą historią naprawdę interesować. Skoro styl jest lepszy, a i fabularnie trzyma się kupy, to może rzeczywiście przeczytam. To będzie przyjemne w końcu przeczytać coś, co spełni moje oczekiwania, jeśli chodzi o ten gatunek :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię od czasu do czasu poczytać coś z erotyki, więc może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mało książek erotycznych przeczytałam, poniekad zrażona 50 Twarzami Greya, ale po tym jak to opisujesz, myślę, że może kiedyś po nią siegnę i zobaczę czy mi się spodoba. Zazwyczaj brakuje mi fabuły w takich książkach.. Nie wiem jak to określić.. czasami jest dużo gadania o niczym i tak naprawdę wartościowe są tylko sceny erotyczne bo nic wiecej nie ma sensu. Tego chcialabym uniknąć :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń