14.11.2015

RECENZJA: "Mężczyźni nie marzą" - Nina Fer


Marta pod wpływem wizyty u terapeuty decyduje się wreszcie zawalczyć o siebie i zakończyć swoje nieudane małżeństwo. Rozpoczyna życie na nowo: nowa praca, nowe znajomości, nowe miejsca. Przewrotny los stawia na jej drodze Marka, który okaże się... jej przełożonym. Czy tych dwoje ludzi po przejściach odnajdzie drogę do siebie?

Emocjonalna, na wskroś kobieca opowieść o prawdziwej miłości. Takiej, która nie kończy się nawet wtedy, gdy obie strony podejmą decyzję o rozstaniu.



Tytuł: Mężczyźni nie marzą
Autor: Nina Fer
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Liczba stron: 177



Tytuł od samego początku bardzo mnie zaciekawił. W końcu tak wiele może się kryć pod słowami "mężczyźni nie marzą". Wyobraziłam sobie jakąś ciekawą, zabawną historyjkę o kłopotach z facetami, przy której niejednokrotnie zapłaczę lub się zaśmieję. Niestety, moje oczekiwania zupełnie przerosły to, co otrzymałam w rzeczywistości...

Marta ma dorosłą córkę i jest po rozwodzie. Postanawia całkowicie zmienić swoje życie, dlatego znajduje nową pracę i stara się nabrać wiatru w żagle. Nieoczekiwanie na jej drodze staje nowy mężczyzna, Marek, który niestety jest jej przełożonym. To jednak nie powstrzymuje Marty i Marka przed rozpoczęciem romansu, który trwa i trwa, przeciągając się na lata...

Okładka zdecydowanie nic nie mówi, ale na mnie zrobiła dość pozytywne wrażenie. Zabrałam się do czytania z entuzjazmem, tym bardziej, że powieść cieniutka, to sądziłam, że pójdzie szybko. Na początku było w porządku, poznałam fajną babkę w średnim wieku, której trochę w życiu nie wyszło. Od momentu, w którym na karty powieści wkroczył Marek, główna bohaterka oszalała...

Czytałam i się denerwowałam. Największym źródłem mojej irytacji byli bohaterowie: Marek okazał się jakimś totalnie niezdecydowanym, wiecznie napalonym panem po pięćdziesiątce (wierzcie mi, był taki jurny, że aż trudno było w to uwierzyć), który z lubością sypiał z koleżanką z pracy, a na weekendy jeździł do domu, by pobyć z żoną. A Marta? Okazało się, że to totalnie niemyśląca kobieta, która swym zachowaniem bardziej przypominała mi rozhulaną emocjonalnie nastolatkę, która marzyła tylko o wielkiej miłości i ciągłym seksie. W którymś momencie ta książka stała się dla mnie po prostu żenująca. Bohaterowie nie byli już pierwszej młodości, ich ciała nie były jędrne i powabne, na głowie siwe włosy, ale wystarczyło, by tylko na siebie spojrzeli, a jemu już robiło się ciasno w spodniach, a ona ściągała majtki przez głowę. Błagam, trochę realizmu! Jednak, jak by tego było mało, to miałam po dziurki w nosie tych ciągłych rozstań i powrotów... Najpierw się rozstawali, ona płakała, po czym on dzwonił, ona nie odbierała, w końcu oddzwaniała, on przyjeżdżał, szli do łóżka i na kolejne dziesięć stron znów było dobrze. Litości... 
Moją krótką przygodę z tą cieniutką książką skończyłam z ogromną ulgą. Cieszyłam się niesamowicie, że mam to już za sobą. Niedorzeczność goniła niedorzeczność, żałość to mnie zalewała. Byłam zirytowana, zniesmaczona i wkurzona, bo autorka najwyraźniej napisała tę powieść bez większego pomysłu. Ot, takie dłuższe opowiadanko o napalonej parze w średnim wieku. Na koniec miałam ochotę spytać: gdzie tu, kurde, była miłość?! Ona może go kochała, trochę jak histeryczna i głupiutka dziewucha, ale on to kochał ją tylko wtedy, gdy mógł sobie ulżyć. Nie było tam żadnych wyższych, czy szlachetnych uczuć. Moja ocena, to marne 3/10. Szczerze i po raz pierwszy nie polecam tej książki, bo choć krótka, to tak marna, jak to tylko możliwe. 

Gdy w pewnej chwili chciał iść do łazienki i zaczął się ubierać, poprosiłam, żeby poszedł nagi. Lubiłam na niego patrzeć, lubiłam jego ciało i chętnie znowu popatrzyłabym, jak sika, ale kiedy chciałam wstać, powstrzymał mnie. 

Za książkę dziękuję akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają 

Cześć. :) Dzisiaj bardzo negatywnie, ale oczywiście jestem ciekawa co myślicie i czy jednak macie zamiar kiedykolwiek sięgnąć po tę pozycję. Dajcie znać w komentarzach. ;) Całusy! :*

11 komentarzy:

  1. Szczerze,czytając tylko sam opis książka wydaje się nawet,nawet. Więc dzięki za ostrzeżenie :D
    http://czytam-pisze-recenzuje-polecam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opis bardzo koloryzuje to, co w rzeczywistości zawiera książka. Niestety...

      Usuń
  2. Najprawdopodobniej i tak nie sięgnęłabym po tę książkę, ale dobrze wiedzieć co omijać szerokim łukiem. ;)
    Pozdrawiam!
    http://geekbsf.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno więc się nie skuszę. Szkoda mi czasu na takie nic nie wnoszące do życia książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszna decyzja, bo niestety, choć krótka, to totalnie beznadziejna.

      Usuń
  4. Opis, tytuł i sama okładka mnie przekonują, ale skoro jest to historia niezbyt miłosna to ja podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezbyt miłosna, to mało powiedziane. Tam w ogóle nie ma miłości... Perfidna zdrada i wykorzystywanie, które ciągnie się przez lata...

      Usuń
  5. Szkoda, że książka okazała się tak słaba, bo jej opis wydawał się zachęcający! Dobrze, że trafiłam na Twoją recenzję, uniknę rozczarowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opis naprawdę bardzo może zmylić, bo ja też spodziewałam się czegoś więcej, a otrzymałam wielkie nic. :(

      Usuń
  6. Nie dość, że nie polecasz tej książki, to jeszcze dałaś cytat, który totalnie zniechęcił mnie do czytania. a tytuł był taki ciekawy... Szkoda, przynajmniej więcej czasu na inne ksiązki :)

    OdpowiedzUsuń