14.10.2015

RECENZJA: "Notoryczna panna młoda" - Jolanta Król


Dziś sprawdzimy, jak to jest z spełnianiem się Amerykańskiego snu.


 
Tytuł: Notoryczna panna młoda
Autor: Jolanta Król
Wydawnictwo: Videograf
Liczba stron: 259

Hanka osiągnęła w życiu bardzo dużo: ładne mieszkanie, dobrze prosperujące biuro podróży, grupa przyjaciół. Nie czuje się jednak szczęśliwa - ma za sobą kilka nieudanych związków i wciąż szuka mężczyzny, z którym będzie mogła mieć dziecko.
Kiedy na portalu randkowym poznaje mieszkającego w Ameryce romantycznego mężczyznę, który pisze fantastyczne maile, nie waha się ani chwili. Mimo ostrzeżeń przyjaciółek, decyduje się zostawić wszystko swoim braciom i wyjechać na stałe do USA. Na miejscu pojawiają się pierwsze rysy w idealnym obrazie ukochanego i z każdym miesiącem jest coraz gorzej. Gdy Hanka postanawia wracać do Polski, stwierdza że mimo porażki, jej cel został osiągnięty: jest w ciąży!

Główną bohaterką jest Hanna - kobieta w średnim wieku, która mimo licznych sukcesów zawodowych i towarzyskich w dalszym ciągu pozostaje samotna. Zdaje sobie sprawę, że jej zegar biologiczny tyka coraz mocniej, a odpowiedniego faceta na ojca nie ma. Właśnie wtedy, na portalu dla singli, poznaje Jacka - Polaka, który od lat mieszka w Ameryce. Jest zauroczona jego romantyczną naturą i bez dłuższego zastanowienia, czy przemyślenia sprawy, postanawia przeprowadzić się do niego. Początkowa sielanka szybko ustępuje miejsca obawom i monotonii, a Amerykański sen coraz częściej zaczyna przypominać koszmar. 
Po przeczytaniu opisu, miałam dość jasne wyobrażenie fabuły. Przypuszczałam, że będzie to lekko przewrotna historia o kobiecie, która poznaje faceta, on okazuje się kimś okropnym, więc wraca do Polski i właśnie wtedy dowiaduje się, że jest z nim w ciąży. Miałam nadzieję na jakieś zabawne perypetie, tajemnice i happy end. Spotkało mnie coś zgoła innego...
Książka jest dość cienka, bo ma tylko 259 stron. Przeczytałam ją szybko i za to należy się ogromny plus, ale... trochę bolało. Hanka z początku wydała mi się fajną, rezolutną babką, która wie, czego chce od życia i potrafi o siebie zadbać. Kilkadziesiąt stron później, Hanka zamieniła się w szarą myszkę siedzącą pod miotłą w obecności swojego "cudownego narzeczonego", a przed koleżankami tworzącą swój fałszywy wizerunek, jakoby była niesamowicie szczęśliwa, zakochana i spełniona. Im dalej w las, tym bardziej czułam się sfrustrowana postacią głównej bohaterki, a także całą akcją powieści... czy może jej brakiem. Ze strony na stronę czytaliśmy maile Hanki do koleżanek, poznawaliśmy jej dość płytkie przemyślenia, a co najgorsze, za każdym razem towarzyszyliśmy jej w trzech kluczowych czynnościach, które notorycznie i dokładnie autorka opisywała średnio co siedem lub osiem stron: Hania szła na zakupy, Hania gotowała tłuste i mięsne potrawy, Hania i Jacuś jedli. Wierzcie mi, oni ciągle jedli! Przez cały czas opychali się wszelkiego rodzaju mięsem, aż robiło się niedobrze... Hanka była bohaterką nudną, miałką i nic nie wnoszącą do powieści. Jacek to taki typ zgorzkniałego synalka mamusi, a wspomniana mamusia Jacusia... tak, to była jedyna osoba w tej książce, która mnie sobą zainteresowała, którą zapamiętałam i nawet trochę polubiłam. Matka Jacka była charakterystyczna i wyróżniała się, za co także należy się plus. 
Pod warstwą widocznych wad tej książki, udało mi się wydobyć dość ważny morał: autorka wystawiła na piedestał problem bezmyślności, silne pragnienie bycia matką, które tą bezmyślność może powodować, a także toksyczność związku, którą zazwyczaj dostrzegają wszyscy, tylko nie te osoby, które w nim trwają. 
Ostatecznie oceniłam powieść 5/10 i polecam ją kobietom, które chcą spróbować Amerykańskiego snu-koszmaru przez jeden wieczór i spojrzeć na swój związek z pewnej perspektywy. Polubiłam matkę Jacka za jej charakterek, książkę czytało się szybko, udało się autorce przekazać jakiś morał, a i okładka naprawdę szczerze mi się spodobała.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Videograf


Teraz liczę na Was. :) Czy słyszeliście o tej książce? Czy chcielibyście ją przeczytać? A może już czytaliście? Czekam na Wasze komentarze i chętnie dowiem się co macie do powiedzenia w jej temacie. <3 Dziękuję, że jesteście i całuję, a także przypominam o KONKURSIE, który do piątku trwa na blogu. ;) 

22 komentarze:

  1. Pierwszy raz się na nią natykam, ale raczej by mi się nie spodobała - nie mój gatunek ;)

    Pozdrawiam,
    Księgarz Cmentarny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię obyczajówki, ale ta książka naprawdę nie przypadła mi do gustu.

      Usuń
  2. Głośno ostatnio o tej książce na blogach. Mam na nią ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że po lekturze nie poczujesz się tak rozczarowana, jak ja. :)

      Usuń
  3. Nie słyszałam ani o autorce ani o książce, lecz chyba nie jest do końca moim stylu. Pomimo ciekawej recenzji raczej po nią nie sięgnę.
    Buziaki!
    Juliet

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm... trochę za dużo mam ksiażek w kolejce, zeby siegac i po tę :)
    Pozdrawiam serdecznie ;*
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to, niestety, jakaś wybitna pozycja, którą trzeba przeczytać, także rozumiem. ;)

      Usuń
  5. Widzę po Twojej opinii, że za dużo marnych postaci, jak na tak niedługą książkę. Podziękuję na razie, chyba, że kiedyś sama wpadnie mi w ręce. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobre podejście. :) A bohaterowie rzeczywiście wypadli marnie... ;/

      Usuń
  6. hm... romanse to nie do końca moja brocha, ale czemu nie. jeśli będę miała przestój w mojej książkowej kolejce do przeczytania to sięgnę po nią :)

    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taka bardziej obyczajówka, niż romans, ale do wybitnych pozycji bym jej nie zaliczyła. ;)

      Usuń
  7. Mam te książkę na liście, ale moja lista wiecznie zmienia kolejność. Coś przekładam, dokładam, zmieniam kolejność. Kiedy uda mi się ją o rzeczy tak? Sama nie wiem... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jest tyle lepszych książek, że ta spokojnie może poczekać. ;)

      Usuń
  8. O książce nie słyszałam, nie lubię miałkich i nijakich bohaterów, mimo, że doszukałaś się w tej powieści morału, to ja jednak podziękuję... wiesz ile mam nieprzeczytanych książek na półce ;) Lepiej pozostanę przy nich :) Dziękuję za szczerą i rzetelną recenzję :) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem i zdecydowanie nie będę Cię nakłaniać do zmiany decyzji, bo ta książka, to przeciętność nad przeciętnościami. ;)

      Usuń
  9. No proszę, okładka i opis na pewno by mnie skusiły, ale po takiej recenzji odpada! Naprawdę ciężko jest znaleźć dobrą babską książkę, bo większość jest albo kiepsko napisana, albo nudna jak flaki z olejem, mimo potencjału, jaki niesie ze sobą temat.
    TeoriaKobiety.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat rzeczywiście miał potencjał, ale wykonanie tragiczne... Nuda, irytacja i wtórność. Po prostu.

      Usuń
  10. Nie dość, że książka średnio w moim guście (tylko czasami mam ochotę na taką chwile relaksu), to w dodatku recenzja zniechęciła mnie do niej kompletnie ;)

    http://mocnosubiektywna.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. O rany, ja podziękuję. Jeśli główna bohaterka jest słabo wykreowana, albo wykreowana na właśnie taką bezmyślną pannicę, która jest irytująca jak diabli, to niestety obawiam się, że dla mnie książka upada i nic nie jest w stanie jej podnieść.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Główna bohaterka była po prostu głupia i mimo, że miała ponad 40 lat, to zachowywała się jak dziecko z podstawówki... -,-

      Usuń