20.09.2015

RECENZJA: "Dziewczyna z Ajutthai" - Agnieszka Walczak-Chojecka

Możliwe, że ten blog nieco zmienia klimat, bo staje się bardzo podróżniczy, lecz dzisiaj... tak, Moi Drodzy, przepakowujemy walizki i lecimy do Tajlandii na spotkanie z tajemniczą dziewczyną z Ajutthai. Zapraszam. 


Tytuł: Dziewczyna z Ajutthai
Autor: Agnieszka Walczak-Chojecka
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 327 stron

Czy istnieje życie po korporacji? Kim tak naprawdę jest dziewczyna z Ajutthai i jaką skrywa tajemnicę? Czy daleka podróż pomoże bohaterom odkryć, to, co jest blisko?Joanna traci ukochaną pracę w korporacji, która była sensem jej życia. Iza wiarę w swojego mężczyznę. A Krzysztof? Całkiem odlatuje i zostaje...stewardem. Czy uda im się odbić od dna i odnaleźć szczęście? Całą trójkę połączy egzotyczna podróż do dalekiej Tajlandii, choć nie wszyscy w nią wyruszą.Wśród wspaniałych pejzaży Bangkoku, Krabi i Koh Samui dziewczyny szukają przeznaczenia. Z odległej perspektywy zaczynają wszystko lepiej widzieć. Zwłaszcza, że w odpowiedzi na najważniejsze pytania pomaga Joannie pewna tajemnicza rzeźba i dwóch przystojnych mężczyzn. Odnalezienie właściwej drogi, a może i miłości, są już na wyciągnięcie ręki. Czy jednak można wierzyć pozorom?Podobno niektóre opowieści zaczynają się dopiero tam, gdzie się kończą. I tak właśnie jest z tą książką.

Joanna straciła swoją dobrze płatną pracę. Iza dowiedziała się o zdradzie męża i zaczęła wątpić w swoją kobiecość, małżeństwo i rodzinę. Krzysztof postanowił wreszcie spełnić swe marzenia o pracy w przestworzach i został stewardem w nadziei na to, że po zrobieniu kursów zostanie pilotem. Mateusz, kumpel Krzyśka lawirował pomiędzy swoją rodziną, a kochanką którą była Joanna. A Robert, którego Asia pamiętała ze szkoły jako zamkniętego i nieśmiałego kujonka postanowił zaproponować jej i Izabeli, by wraz z nim i jego kompanem Sebastianem wyruszyły na podróż do Tajlandii w poszukiwaniu wspaniałych zdjęć i materiału do artykułu, który mógłby okazać się sukcesem. 

Dziewczyna z Ajutthai to debiutancka powieść Agnieszki Walczach-Chojeckiej, którą wydała w grudniu 2012 roku. Po trzech latach od premiery autorka postanowiła powrócić do początków swojej pisarskiej działalności i wykorzystując zdobytą wiedzę, poprawić to, co w jej opinii wymagało poprawienia, a przede wszystkim uwypuklić najistotniejsze w tej historii kwestie.
Dzięki temu nadarzyła mi się okazja do tego, by poznać ulepszoną wersję Dziewczyny z Ajutthai w nowej okładce (swoją drogą naprawdę ładnej i klimatycznej). Od razu zaznaczam, że pierwszego wydania nie miałam okazji poznać, więc moja ocena w pełni opierać się będzie na odczuciach z lektury drugiego wydania, bez oceny potencjalnego progresu warsztatu pisarskiego autorki.
Już w pierwszym rozdziale poznajemy niemal wszystkich głównych bohaterów powieści. Joanna to bogata, elegancka kobieta, której życie prywatne jeszcze się nie ustabilizowało. Izabela z desperacją próbuje ratować swoje małżeństwo, chce za wszelką cenę zatrzymać przy sobie męża, a dostrzegając jego obojętność, traci pewność siebie. Krzysiek i Mateusz to pracownicy tej samej firmy farmaceutycznej z której została zwolniona Joanna - najlepsi kumple, gdzie jeden z nich romansuje z Asią, a drugi lojalnie i w milczeniu się temu przygląda. 
Joasia i Iza łączą się w najtrudniejszych momentach, więc gdy pojawia się możliwość wylotu w niesamowitą podróż z dwoma przystojnymi mężczyznami, bez zastanowienia postanawiają złapać wiatr w żagle. Rozpoczyna się wspaniała przygoda, która objawi przed nimi ich własne słabości, największe lęki, moc relacji międzyludzkich, a także tragedie jakich doświadczyli i jakie dopiero na nich czekają. 
Lektura Dziewczyny z Ajutthai upłynęła mi w ekspresowym tempie. Zaledwie zasiadłam do niej wieczorem, a już następnego dnia nadszedł koniec. Z prawdziwą pasją i zainteresowaniem oddałam się historii głównych bohaterów, chętnie podróżowałam z nimi, z zachwytem obserwowałam rodzące się w nich i obumierające uczucia. Podobała mi się przyjaźń Izy i Joanny, bo nie była wyidealizowana, nie wspierała kłamliwego modelu relacji nierozerwalnej, opartej na stuprocentowej szczerości, gdzie trzeba sobie mówić o wszystkim i to najlepiej w sekundę po danym wydarzeniu. Nie, one się po prostu wspierały, ale nie biegały do siebie z każdą bzdurą, nie zwierzały się sobie z najmniej istotnych kwestii. Sebastian i Robert, dwóch towarzyszy podróży, byli powiernikami, ramionami na których kobiety mogły się wypłakać, wspaniałymi i wyrozumiałymi kompanami. Objawiły się też w tej historii przypadki skrajnego chamstwa, a także lojalności pomimo własnych uczuć. Podróż po tak egzotycznych miejscach sama w sobie prezentowała odnowę własnej osobowości, przewartościowanie swojego życia i poszukiwanie odpowiedzi na najbardziej skomplikowane pytania, których ostatecznie udało się odszukać dzięki dziewczynie z Ajjuthai. 
Książka skończyła się dla mnie zbyt szybko. Była to powieść bardzo przyjemna, wartościowa pod wieloma ideologicznymi względami, szczera w opisie relacji międzyludzkich i nie hołdująca sztucznemu idealizowaniu głównych postaci, by powieść wydawała się mądrzejsza. To historia o ludziach, którzy pobłądzili i którzy zaczęli pisać kolejne rozdziały swojego życia, gdy wydawało im się, że wszystko dobiegło końca. Mamy tu obraz wielu ludzkich wad i zalet, prostych ścieżek prowadzących do błędnych decyzji oraz tych wyboistych, które ostatecznie pozwalają znaleźć nam się w dobrym miejscu. 
Agnieszka Walczak-Chojecka stworzyła niebanalną historię o ludziach i ich problemach, których rozwiązania postanowili poszukać wśród wyprawy do egzotycznej Tajlandii. Polecam tą historię przede wszystkim każdej kobiecie, która chciałaby na chwilę oderwać się od przyziemnych spraw, ale nie widzę przeciwwskazań, by i mężczyźni po nią sięgnęli, bo jednak trochę o facetach ta powieść mówi. Książkę oceniłam 7/10. Bardzo mi się podobała i szkoda, że skończyła się tak szybko. Brakowało mi tylko rozwinięcia zakończenia dla wątku miłosnego w tej historii. 


Każdą porażkę można przekuć w wygraną, jeśli tylko podąża się za swoim przeznaczeniem. 

Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję serdecznie wydawnictwu Filia


oraz
akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają

17 komentarzy:

  1. Czytałam pierwsze wydanie tej książki i byłam bardzo zadowolona. A to, nowe, właśnie do mnie przyszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci ogromnie, że czytałaś pierwsze wydanie, bo teraz najlepiej będziesz mogła stwierdzić czy to drugie jest lepsze, czy nie. ;)

      Usuń
  2. Piękna okładka i niesamowicie ciekawa historia - jednym zdaniem, już wpisuję na listę "must read" :D

    Pozdrawiam ciepło, Mona
    [Antymateria Blog]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest rzeczywiście piękna, zgadzam się w stu procentach. Historia trafia do serca, nie jest przekombinowana i to najważniejsze. :)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawa pozycja ksiązkowa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem zaintrygowana, ale z całą pewnością nie jest to takie moje "must read".

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak udało mi się Ciebie zaintrygować, to już się cieszę. ;) Myślę, że jak już do lektury się skusisz i ostatecznie będziesz zadowolona. :D

      Usuń
  5. Opis brzmi naprawdę ciekawie. Lubię czytać polskich autorów, także chętnie po nią sięgnę. No i egzotyczny klimat Tajlandii kusi! :) Pozdrawiam:)
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że nie przekreślasz naszych rodzimych autorów. Są świetni, piszą wspaniale i nie gorzej niż zagraniczni. :)

      Usuń
  6. Poprawianie debiutu? Ciekawe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ciekawe, dlatego warto się tym bliżej zainteresować. ;) Zachęcam. :D

      Usuń
  7. Uwielbiam tego typu obyczajówki, no i bardzo lubię zgłębiać twórczość naszych autorów, zwłaszcza jeśli są to debiuty, ale chyba to, co najbardziej mnie zaciekawiło, to fakt, że autorka zdecydowała się poprawić swoją książkę. Owszem, bywają powtórne wydania powieści, jednak zwykle dodawane są jakieś przedmowy czy drobne poprawki, więc właściwie podziwiam pisarkę, że postanowiła coś takiego zrobić - widać tym samym, że zależy jej na tym, co robi :) Recenzja przedstawiła mi bardzo ciepłą, pełną typowych rozterek opowieść i chociaż nie będzie to raczej mój "must read", chętnie przeczytam, jeśli nadarzy się ku temu okazja :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja także podziwiam autorkę za pomysł. Wersja, którą recenzowałam naprawdę mi się podobała, nie wiem niestety jak wielki progres nastąpił w porównaniu z poprzednim wydaniem. Mam nadzieję, że książkę przeczytasz i że Ci się spodoba. :) Pozdrawiam. :)

      Usuń
  8. Ten Krzysztof to rzeczywiście "odleciał" :) Nie znam autorki i nie znam bohaterów, ale Twoja recenzja schyla mnie do przeczytania. Okładka rzeczywiście też robi swoje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak swoją drogą, bardzo ładny blog :)

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za miłe słowa. :) Cieszę się, że udało mi się Ciebie zainteresować tą powieścią i mam nadzieję, że po lekturze będziesz zadowolona. :) Pozdrawiam. <3

      Usuń