17.04.2015

RECENZJA: "Więzień Labiryntu" - James Dashner

Za chwilę zapoznacie się z pierwszą recenzją na tym blogu. To wielki moment, a książka którą Wam przedstawię jest tą, którą pewnie wszyscy znacie, zdecydowana większość prawdopodobnie już czytała, a Ci co nie czytali na pewno zamierzają lub chcą to zrobić. Mam nadzieję, że pomogę zwłaszcza tym, którzy jeszcze nie czytali w dokonaniu właściwego wyboru. Zaczynamy! 

Wybaczcie, że Marlee wepchnęła się na zdjęcie, ale ona... wprost nie mogła się doczekać. ;)


Tytuł: Więzień Labiryntu
Autor: James Dashner
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Ilość stron: 421



Kiedy Thomas budzi się w ciemnej windzie, jedyną rzeczą jaką pamięta jest jego imię. (...) Kiedy drzwi się otwierają, jego oczom ukazuje się grupa nastoletnich chłopców, która wita go w Strefie - otwartej przestrzeni otoczonej wielkimi murami, która znajduje się w samym centrum wielkiego i przerażającego Labiryntu. (...) Kiedy następnego dnia po Thomasie windą do Strefy po raz pierwszy zostaje dostarczona dziewczyna, przynosząc tajemniczą wiadomość, wszyscy Streferzy zdają sobie sprawę, że od tej pory nic nie będzie już takie jak było. Thomas podświadomie czuje, że to właśnie on i dziewczyna są kluczem do rozwiązania zagadki Labiryntu i znalezienia wyjścia. Ale z każdą chwilą czasu na to jest coraz mniej, a pytań wciąż więcej. 


"Więźnia Labiryntu" Jamesa Dashnera dostałam na Boże Narodzenie od moich kochanych Rodziców. Oglądając książkę pobieżnie pomyślałam sobie: "Wydawnictwo wykonało świetną robotę, bo została naprawdę ładnie wydana". Gdy przeczytałam opis na odwrocie książki poczułam się bez wątpienia zaintrygowana. Zaczęłam czytać, a skończyłam dopiero wtedy, gdy znalazłam się na 421 stronie. 
Historia zaczyna się w momencie, kiedy zagubiony w jeziorze niepamięci Thomas jedzie windą w górę, a gdy dociera na miejsce i wrota dachu otwierają się, widzi tłum nastoletnich chłopców. Jest ogłupiony, nie rozumie co się dzieje, próbuje się buntować, uciekać, przeżywa coś w rodzaju napadu szaleństwa. Wszyscy wokół się z niego śmieją i drwią. Jedyny chłopiec, który stara mu się pomóc, to Chuck. Thomas poznaje Alby'ego, Newta, Minho, Patelniaka, Winstona i wielu innych, którzy udzielają mu szczątkowych informacji o tym, co się dzieje. Dowiaduje się, że jest w Strefie, że otacza ich Labirynt do którego wejście zamyka się każdej nocy, że najszybsi chłopcy zostają Zwiadowcami i szukają wyjścia z Labiryntu, a DRESZCZ jest odpowiedzialny za to, co im się przydarzyło i bezustannie ich obserwuje. To wszystko w niesamowity sposób intryguje Thomasa. Między ciekawością, a tym co już wie powstaje niebezpieczne pragnienie sprawdzenia się. Pojawienie się dziewczyny w Strefie przeraża wszystkich... przybyła do nich w stanie śpiączki i przyniosła informację, że ona jest ostatnia i że zapoczątkowała koniec. Od tej pory wszystko, co udało się Streferom wypracować sypie się jak domek z kart, a całą winą zostaje obarczona dziewczyna i Thomas. 

Mogłabym o tej książce napisać bardzo wiele, dlatego obawiam się, że nie dam rady i wiem już teraz, że o czymś zapomnę. Na sam początek muszę Was ostrzec: ta książka nie porywa, nie zaciekawia, nie absorbuje. Ona autentycznie pożera w całości, zniewala i nie pozwala się oderwać nawet na chwilę aż do ostatniej strony! Jeśli chcecie zacząć ją czytać, to musicie być gotowi, by oddać jej się w całości! W przeciwnym razie będziecie mięli naprawdę rozregulowany dzień. ;) Zabierając się za lekturę "Więźnia Labiryntu" należy najpierw upewnić się, że mamy dużo wolnego czasu. :)

Czym zachwyca "Więzień Labiryntu"?
1. FABUŁA - James Dashner wspiął się na szczyt perfekcji. Stworzył świat niezaprzeczalnie oryginalny, dopracował historię w najdrobniejszych szczegółach, nie pozostawił sobie miejsca na minimalne niedociągnięcia. Nie znajdziecie tu powielonych schematów, nudnych i nic nieznaczących wydarzeń, które w zamierzeniu miały być ciekawe, a nie były. Nie poczujecie ukłucia nudy, nie zaczniecie ziewać, nie zaśniecie! W tej książce jeden zwrot akcji przeplata się z drugim, kolejne zaskoczenia zwalają z nóg, emocje sięgają zenitu, momentami serce wali jak oszalałe, a jedyne o czym można myśleć, to: "Oby tylko nic im się nie stało".
2. BOHATEROWIE - Mamy do czynienia z grupą młodych, nastoletnich chłopaków i jedną dziewczyną w śpiączce. Właściwie odkąd tylko Thomas opuszcza windę, to już wysuwają się na przód najbardziej charakterystyczne osobowości. Żaden z nich nie przypomina drugiego, nie ma nikogo kto byłby pozbawiony jakiejś charakterystycznej cechy. Wszyscy bohaterowie, których James Dashner pozwala nam poznać bliżej zapadają w pamięć, nabierają w naszej wyobraźni pełnej cielesności, bez trudu możemy przypisać każdemu z nich określone cechy charakteru. Mamy małego i pragnącego uwagi starszych kolegów Chucka, mamy dominującego Alby'ego, mamy myślącego logicznie Newta oraz Minho - pyskatego, ale bardzo odważnego Zwiadowcę, który niejednokrotnie najpierw robi, później myśli, ale zawsze stara się mieć głowę na karku (i właśnie jego kocham z całego serca!).
3. SŁOWNICTWO - Na tą kategorię nie składa się tylko styl autora, który swoją drogą jest prosty, lekki i zrozumiały, co jest niewątpliwą zaletą tej książki. Chodzi mi o słownictwo streferowe. Jest niesamowite, charakterystyczne, a ponad wszystko wskazujące na to, że ci chłopcy nauczyli się po prostu żyć w warunkach, jakie im dano. Stworzyli nie tylko swój mały świat, nie tylko swoje miejsce na Ziemi, gdzie każdy miał przydzielone zadania i musiał je wypełniać... nie byli tylko sprawnie działającą społecznością, która egzystowała z dnia na dzień - oni stworzyli też swój slang, który nie pozwala czytelnikowi zapomnieć, że ma do czynienia z nikim innym, jak nastoletnimi chłopcami, którzy zostali wyrwani z dawnego życia i osadzeni w warunkach ciężkich, chociaż powinni chodzić do szkoły jak ich rówieśnicy. Zagłębiając się w kolejne strony dowiadujemy się co oznaczają słowa klump, purwa, ja pikolę, sztamak, krótas, świeżuch, smrodas i tak dalej, i tak dalej. OSTRZEGAM! To słownictwo bardzo łatwo wchodzi w krew. ;)


Czym nie zachwyca "Więzień Labiryntu"?
Możecie mi nie uwierzyć i pewnie tak będzie, ale zaręczam Wam - w tej powieści nie znalazłam nic, co by mi się nie spodobało! Wszystko doskonale się ze sobą komponuje, wszystkie wydarzenia mają swoje wytłumaczenie, bohaterowie postępują tak, jak w danej sytuacji zachowałby się każdy z nas! Nie ma chwili na nudę, ciągle coś się dzieje, jest mnóstwo nieprzewidywalnych zwrotów akcji, mnóstwo zaskoczeń i co najważniejsze są bohaterowie, których nie da się nie polubić! Stają się nam bliscy, martwimy się o nich, prosimy w duchu, by nie spotkało ich nic złego! Chociaż to powieść fantasy, to jest tam też dużo realności, chociażby w samych bohaterach i ich problemach, dlatego myślę, że właśnie z tego powodu stają się nam tak bliscy. 


Książka mnie oczarowała i pochłonęła w całości. Jestem nią zachwycona, nie żałuję żadnej sekundy jaką spędziłam przy tej lekturze. Polecam ją każdemu, bo jest to powieść, która spodoba się zarówno młodszym, jak i starszym czytelnikom! Z czystym sercem daję 10/10, bo innej możliwości po prostu nie widzę. Marlee także ocenia tą książkę 10/10. W tym przypadku byłyśmy zadziwiająco zgodne. ;) Przyznaję: po raz ostatni byłam tak zachwycona jakąś powieścią fantasy, gdy po raz pierwszy czytałam serię o "Harrym Potterze". Sądziłam, że już nigdy nie poczuję się tak, jak wtedy, lecz niespodziewanie pod choinką znalazłam "Więźnia Labiryntu" i przepadłam bez reszty. <3
A to tak na koniec:
  • "O purwa, umarłem i dostałem się do nieba!" - Minho w momencie zachwytu. ;)
  • "Zrobię wam z pysków origami!" - Minho w stanie odwrotnym do zachwytu. :D


To by było na tyle. Zapewne nie napisałam czegoś, co planowałam napisać, ale brałam to od początku pod uwagę. ;) Wstawiam Wam na koniec zachwycający plakat filmu, cobyście zechcieli go obejrzeć, bo uważam, że mimo wielu niedociągnięć został zrobiony całkiem przyzwoicie. ;) Pamiętajcie jednak: NAJPIERW KSIĄŻKA, POTEM FILM! :D
Piszcie mi co sądzicie o pierwszej recenzji, dajcie znać jeśli czegoś Wam w niej brakowało, a przede wszystkim pomyślcie, czy chcielibyście ujrzeć na blogu recenzję drugiej części trylogii, czyli "Prób Ognia"! 
Zapraszam Was na konto na Facebooku oraz na lubimyczytać! Gdyby ktoś z Was chciał się ze mną skontaktować w wiadomości prywatnej, to macie taką możliwość: porozmawiajmy.o.ksiazkach@gmail.com
Co będzie następne, to jeszcze nie wiem, ale pewnym jest, że kolejna recenzja niebawem! :D

13 komentarzy:

  1. Czytałam "Więźnia..." całkiem niedawno i odebrałam go zdecydowanie mniej pozytywnie. Styl autora trochę mnie irytował, bohaterowie mnie irytowali, jakoś tak trochę topornie się czytało. Sam pomysł jednak mi się podoba i na pewno przeczytam następne części, bo jestem ciekawa, jak to wszystko się dalej potoczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem na tą chwilę po "Próbach Ognia" i mogę Ci zdradzić, że mój zachwyt się dalej utrzymuje. :) W następnym tygodniu biorę się za "Lek na śmierć", bo moja ciekawość sięga zenitu. ;) Domyślam się, że styl autora mógł nie wszystkim przypaść do gustu, bo wiadomo jak to jest - nie wszystkim wszystko się podoba, a Dashner ma określony sposób pisania i może on zarówno zachwycać, jak i irytować. Nie mniej jednak cieszę się, że chcesz kontynuować tą przygodę, bo ja uważam, że warto, a może i Ty z czasem się przekonasz. A jeśli nie, to przecież nie koniec świata, bo byłoby nudno, gdybyśmy wszyscy byli tacy sami. ;)

      Usuń
  2. Od jakiegoś czasu jestem w trakcie tworzenia listy serii książkowych, które chcę przeczytać. I widzę, że kolejna, obowiązkowa seria do nadrobienia. ;)

    Moc serdeczności i powodzenia!
    KR

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, jaka seria dołączyła do Twojej listy? ;) Jeśli już się u Ciebie pojawi, to daj znać, chętnie przeczytam i może sama coś nowego wyłowię także dla siebie. :D

      Usuń
    2. Ah, ja tak ujednolicam, bo 'jaram się' serią Angielski Ogród od Świata Książki. ;)
      Chodziło mi o książki z cyklu "Więzień Labiryntu". Tak, przyznaję się, nie czytałam. A powinnam, bo już wiele dobrego się naczytałam i nasłuchałam na ich temat.
      Dlatego mam nadzieję, że moja lista zmobilizuje mnie do nadrobienia zaległości.
      Okej, dam znać, jak tylko się pojawi. Będę głośno krzyczeć, mam nadzieję, że usłyszysz. :P

      Usuń
    3. Krzycz tak głośno, jak tylko możesz, bo ja będę czekać. :D Jeśli chodzi o "Więźnia Labiryntu" to polecam Ci go tak bardzo, że aż nie masz pojęcia. :D Chociaż nie, myślę, że raczej masz pojęcie, bo jeśli przeczytałaś recenzję, to wiesz, że kocham tą trylogię i będę ją polecać do upadłego. xD

      Usuń
  3. Póki co nie planuję, ale skoro dałaś tak wysoką ocenę to być może przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Więźnia" polecam z czystym sercem, bo myślę, że się nie zawiedziesz! Książka miażdży. :D

      Usuń
  4. Ojej, nie czytałam tej książki, a nawet o niej nie słyszałam. Tytuł i opis fabuły zapowiada świetna książkę, ale z reguły ostrożnie podchodzą do pozycji, które recenzentom wydają się doskonałe. Książkę dodaje na pułeczkę 'chcę przeczytać', być może znajdę ją w bibliotece :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Film świetny. Książka jeszcze nie czytana, ale znajduje się na liście " Do przeczytania"
    Pozdrawiam ;) W wolne popołudnie zapraszam na moją recenzję:
    http://wzruszenieramionami.blogspot.com/2015/08/kto-bedzie-nastepny-do-raju.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo spodobał mi się Więzień Labiryntu. Filmu jeszcze nie oglądałam, ale muszę to nadrobić.
    Pozdrawiam!
    http://loony-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam, zachwyciłam się..<3 jednak prawdziwą bombą był Drugi tom..<3


    http://paulabookfreak.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Niedawno skończyłam czytać i mam takie same odczucia! James Dashner pisze naprawdę niesamowicie. Film jednak nie dorównuje książce:/ Nie chodzi jedynie o grę aktorską, ale o to, że wiele rzeczy różni się od tych a powieści... Straszna szkoda, moim zdaniem można było to lepiej zrobić.
    Pozdrawiam, zapraszam, http://fireflyrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń